O podjadaniu frytek, otulaniu kołdrą, pewnym BUM i MIŁOŚCI

"Miłość to dwie samotności,które spotykają się i nawzajem wspierają"
Rainer Maria Rilke

Anturaż powstawania tego wpisu nie jest nazbyt “wiosenny”. Za oknem szaro, buro, momentami gradowo. Wiosna więc, póki co, tylko formalnie ogłoszona przez kalendarze i stacje radiowe. Owinięta w polar czekam, (któryś dzień z rzędu),  na “fachowca”, co to meble w kuchni poskładać ma.
I pomyśleć, że 6,9 metra kwadratowego pomieszczenia, w połowie zapełnionego przez bosze i zimensy, okaże się tak kłopotliwym metrażem, że ciężko będzie go ogarnąć przez 2 miesiące. Zdążyłabym w tym czasie zrobić kurs stolarski i sama pozawieszać szafki. No ale jak to mówią: “gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył”. Czy jakoś tak.

Na przekór, ba, na pohybel wręcz szarości tam-na-zewnątrz i kuchennym pustkom tu-wewnątrz, mój dzisiejszy wpis z założenia będzie pełen ciepła. I wiosny. Postanowiłam bowiem wziąć “na tapetę” (metaforyczną,
w mieszkaniu padł wybór jednak na farby) temat miłości. Gdzieś już jakoś wspomniany na łamach czystego nonsensu, jednak nie do końca przepracowany tak, jak mu się to (tematowi) należy.

Będzie to potok myślowy inny niźli dotychczas. W swej formie inny. Oczywiście nie “ruszam” tu formy pisanej i nie proponuję Wam
wideo-bloga, czy audio-relacji. Zmiana, a raczej lekka modyfikacja odczuwalna będzie w wymiarze subiektywności. Subiektywność będzie miała dziś liczbę mnogą, bowiem o to czym jest miłość zapytałam kilka niezwykle życiowo  mądrych osób z Hawranowego grona. I odpowiedziały owe osoby. Czym sprawiły radość, a równocześnie wywarły pozytywną presję, żeby ich odczucia w tym temacie ubrać w jak najpiękniejszą
przed-i-po oprawę.
W zasadzie wspomnieć tu wypada, iż cała ta “współpraca” pozwoliła mi wrócić do czasu studiów socjologicznych i tego, co lubiłam w nich najbardziej – do zaspokajania ciekawości świata poprzez odkrywanie tego, jak widzą go inni (stop ilościowym ankietom, tak dla wywiadów pogłębionych).

Zanim jednak rzucę nieco światła na to, co wyszło z tej kooperacji, to znaczy zanim uderzymy w bardziej poważne tony (gdyż moi interlokutorzy na serio do tematu podeszli), opis kilku zwykłych sytuacji ze współczesnej współczesności, gdy pomyślałam sobie -oho, tu czai się jakieś uczucie.
Przez “współczesną współczesność” rozumiem najbardziej aktualne nam czasy, gdzie uczucia tak łatwo wyraża się za pomocą połączenia znaku mniejszości i cyfry trzy lub dwukropka i gwiazdki, w tak zwanym wirtualu,
a tak trudno opowiedzieć o nich patrząc sobie prosto w oczy.

Ale ale, do wróćmy do świata realnego tu-i-teraz i dowodów na to, że miłość może się skrywać w najprostszych gestach, zachowaniach, słowach (takich nie wprost).

Możecie się ze mną zgodzić lub nie, ale dla mnie przejawem uczucia jest to, że On odda Ci możliwość wzięcia ostatniego dostępnego hot doga na stacji benzynowej, lub to, że frytkami z maka się podzieli (a raczej da Ci je prawie całkowicie sobie wyjeść), mimo, iż 3 minuty wcześniej zarzekałaś się, że zjesz tylko burgera, a frytom mówisz stanowcze NIE. Albo gdy mama przygotowuje niemal dwa oddzielne obiady, bo “tata lubi to, a dziecko niekoniecznie”. Albo gdy On kupi Ci 7,5% mleczko do kawy, bo wie, że
w tym temacie (kawy z mlekiem vel mleka z kawą) musi być u Ciebie
“na grubo” i 0,5% łacia-tego nie przejdzie. Albo jak  Ona przed snem przytuli się, jak gdyby nigdy nic i pożyczy Jemu dobrej nocy, mimo, że 15 minut wcześniej toczyli mega-ważny (w ich, nie obiektywnej, co to, to nie opinii)  spór o mało istotne (z perspektywy życia i prawdziwych problemów) rzeczy. I wszystko jest dobrze. I małe spory stają się mało istotne. Zanim jawa zamieni się w sen.  Zakochanie to kupno ulubionych cukierków, gdy masz gorszy dzień i otulanie kołdrą, gdy rozkopujesz się
w nocy, bo ratujesz świat w swoich snach niczym łonderłoman.
Małe szczęścia, małe dowody miłości.

Filmowo i muzycznie świat wizji i dźwięku o miłości powiedział już prawie wszystko. Nie wiem, co Wam pierwsze przychodzi do głowy, gdy myślicie “miłość w szeroko rozumianej kulturze”, ale mnie osobiście absolutnie pierwszy na myśl przychodzi cytat z filmu “Before we go”, który brzmi:
“We love who we love. Sucks”. Sześć słów i dwie kropki, a można pod nie podpiąć tysiące historii.
A skoro już jesteśmy przy historiach, tych bardziej jednostkowych, kształtujących ludzi tu i teraz, rozmawiających ze mną o emocjach, zapraszam Was do “przeglądu definicji miłości”. Mam nadzieję, że któraś
z nich pokryje się z tą Waszą, albo będzie jej bliska choć trochę. To znaczy, nadzieję mam, że odnajdziecie tu, wśród tych słów, trochę siebie.

  1. Miłość. Coś, co sprawia, że nigdy w życiu nie czułaś się piękniejsza, jak w oczach tego, kto nie tylko na Ciebie patrzy, ale całą Ciebie widzi. I tak widzi, że czujesz jakby nie było w Tobie ani grama wstydu” (Iga z Wrocławia).
  2. “Miłość to nieprzemożne uczucie, sprawiające, że osoba jego doświadczająca przedkłada dobro przedmiotu swojego afektu nad swój dobrostan”(Michał
    z Chrzanowa).
  3.  “Zawsze pierwsze co mi przychodzi do głowy gdy myślę ‘miłość’ to: wybór
    i wierność wyborowi-tyle, że to nie moje słowa  :). Ale jeśli miałabym coś
    w słowach zamknąć to chyba brzmiałoby to tak : miłość to ‘jestem tu’
    i ‘wybaczam’ uskuteczniane w nieskończoność” (Olga z Wrocławia).
  4. “Ok, pierwsze skojarzenie – jak mężczyzna widzi Cię rano bez makijażu i nadal marzy o tym, żeby spędzić z Tobą resztę życia 🙂 A tak na poważnie miłość dla mnie to zaufanie i akceptacja drugiej osoby(…) niewidzialna wieź, która sprawia  że wiemy o tym, że komuś na nas zależy, uczucie, które sprawia, że nawet Blue Monday potrafi być piękny” (Ewelina z Wrocławia).
  5. “Świat ma swoje jasne i ciemne strony. Szczególnie w tym drugim przypadku pomaga miłość. Jest to taka “latarka” naszego życia. Podręczna apteczka naszego serca, którą zawsze możemy mieć przy sobie. Niejednokrotnie gdy jedziemy już na tzw. rezerwie, czy choćby po ciężkim dniu, nic tak nie dodaje otuchy jak świadomość tego, że gdzieś tam jest osoba, która na Ciebie czeka. Której i Ty możesz rozświetlać trudne chwile niczym owa cudowna latarka” (Michał z Wrocławia).
  6. “Miłość rozumiem jako wspólny mianownik między całą gamą uczuć pojawiających się w najpierw w podświadomości, a potem w świadomości, odczuwanych w stosunku do innych istot, rzadziej przedmiotów lub pojęć. Współwystępuje z postawami przywiązania, chęci współobcowania, poświęcenia czy lojalności. Wymaga czasu do ukształtowania się czy zmiany, i zawsze
    z czasem podlega przekształceniom. Nie jest wieczna, a za to w pełni subiektywna, przez co może być jedynie jednostronna i nie zależeć od odwzajemnienia. Wspomagana gospodarką hormonalną organizmu i często mylona z uczuciem fascynacji czy pożądania, które mogą być jedynie przesłankami niektórych z jej odmian, niekoniecznie tych najintensywniejszych” (Kamil z Zabrza).
  7. “Miłość nie musi być ‘podręcznikowa’, miłość jest nieprzewidywalna. Nieco jak relacja Batmana z Jokerem… Każda miłość wygląda skrajnie inaczej…”(Mateusz
    z Jeleniej Góry).
  8. "Miłość"
    Miłość to znaczy popatrzeć na siebie,
    Tak jak się patrzy na obce nam rzeczy,
    Bo jesteś tylko jedną z rzeczy wielu.
    A kto tak patrzy, choć sam o tym nie wie,
    Ze zmartwień różnych swoje serce leczy,
    Ptak mu i drzewo mówią: przyjacielu.
    Wtedy i siebie, i rzeczy chce użyć,
    Żeby stanęły w wypełnienia łunie.
    To nic, że czasem nie wie, czemu służyć:
    Nie ten najlepiej służy, kto rozumie.
    Czesław Miłosz "Miłość"

“I chyba właśnie te ostatnie wersy dobrze oddają, co chciałam przekazać. Miłość jest gotowością do służenia, w całej rozciągłości tego słowa, a zarazem w pewnej zdrowej ramie (nie mam tu na myśli jakichś patologicznych wypaczeń, to jasne)”. ‘To nic, że czasem nie wie, czemu służyć: Nie ten najlepiej służy, kto rozumie’” . (Honorata z Wrocławia). 

9. “Miłość dla mnie to wewnętrzne światło. Takie, które nie wymaga zewnętrznego obiektu- nie musisz mieć kogoś  do kochania, żeby wzbudzić je
w sobie. Kiedy osiągasz ten bezwarunkowy stan to Twoim życiu pojawia się prawdziwa magia”. (Kasia z Wrocławia).

To właśnie są Oni, piekielnie mądrzy ludzie, których cytowanie sprawia mi zaszczyt i, którzy sprawili, iż zadanie, by opisać czym dla mnie jest miłość, by dorównać ich niesztampowości, wcale nie jest takie łatwe. Niemniej jednak, jeśli słowa z serca popłyną, to chyba źle być nie może. Na pewno będzie szczerze.

A więc, tamdaradam,  werble i w ogóle. Dla mnie, Hawrana (z Legnicy rodowo, z Wrocławia przez zasiedzenie i serce do miasta): miłość to jest takie BUM. Co to jest niespodziewane i spada z wielką siłą . Czasem może
w początkowych minutach zaślepić na tyle, że obiektowi, z którym BUM się wiąże zapomnisz w trakcie pierwszego spotkania podać pokrywki do kawy na wynos i egoistycznie weźmiesz takową tylko dla siebie.
Takie BUM, którego skala przeszkadza spać po nocach ( i nie pomaga przekonywanie siebie samej, że to złe dla urody, że nie śpisz), bo myślisz
i analizujesz co powiedział, co napisał, czy lubi, czy mu się podobasz?
I tak sobie kombinuję słownie, że BUM można by odszyfrować jako Bardzo Utrwaloną Motywację. Do czekania, do cierpliwości, do zrozumienia. Bo nie zawsze w życiu jest  różowo jak w domku lalki Barbie. I czasem na spełnienie się pewnych możliwości trzeba poczekać. A w tym czekaniu niezbędna jest siła. Ale gdzieś podprogowo, jeśli jest BUM, wiemy, że warto.
BUM utrzymuje siłę swojego oddziaływania i nie traci na skali w kolejnych fazach relacji/związku. Może podlegać pewnym oczywistym modyfikacjom, bo jedyne co w życiu pewne to zmiany, ale swoim w rdzeniu jest ciągle tym samym poczuciem,  że wszystko jest na swoim miejscu, które daje moc, przynosi uśmiech i generuje radość.
I last but not least, miłość to świadomość solidnego oparcia. Musi być solidne. Nie podlega to negocjacji. Wszak jak napisał niegdyś Volant na swoim blogu: “jeśli masz mieć byle jakie oparcie – lepiej oprzyj się o ścianę”.

Ten wpis dedykuję człowiekowi, który pokazał mi, że BUM istnieje.
I tworzy moją definicję miłości poprzez swoje bycie obok.
To dla Ciebie – P.
Mam nadzieję, że jestem dla Ciebie magią, latarką, i całą resztą tych wyżej wymienionych cudowności.

H.