O wjeździe indyka na stół, teamie Pralina, połowicznie złej karmie, i o tym, że nie jestem damą.

"Wiele zawdzięczam tym, 
których nie kocham"
Wisława Szymborska, Podziękowanie

Wisława – jak Make Life Harder z dzienną porcją memów – zawsze trafia
w punkt.
Zaprawdę bowiem wiele zawdzięczamy tym, których nie kochamy,
tym, co ich już nie kochamy i tym, co to ich nigdy nie pokochamy.

Wdzięczność to w ogóle wdzięczny temat przy okazji Świąt Bożego Narodzenia, które to już czują na karku oddech Nowego Roku
i wszelakich podsumowań, także tych za co lub komu podziękować winniśmy.
Amerykanie, jako pierwsi do wszystkiego, zaczynają być wdzięczni j
w listopadzie, wraz z wjazdem indyka na stół.
Nigdy nie byłam w “ju-es-ej”, ale wydaje mi się, że to święto polega naprawdę głównie na spędzeniu wspólnie czasu z najbliższymi, bez napinki kto dostał osiemdziesiątą parę niepotrzebnych skarpet, komu się udał sernik, kto wylał barszcz na śnieżnobiały obrus, a kto użył złego majonezu do sałatki jarzynowej.
Ale ale… o świętach za chwilę.
Wprowadźmy nieco czasowego porządku, gdyż znowu mnie tu długo nie było.
Podsumuję Wam tę nieobecność krótko i treściwie: nowa praca, przeprowadzka i pierwsza jesień w żłobku dziecka. Tyle o tym. #ktomazrozumiećtenzrozumie

Kajam się i z pamięci wylistować chciałabym kilka ważnych punktów zwrotnych, jakie w tej pauzie się wydarzyły, uporządkuję je jak zwykle
bez żadnej specjalnej chronologii, ot tak, jak to podpowiada mi je mój chaotyczny mózg 🙂

1. Ostatni wpis publikowałam latem,wczoraj wystartowała astronomiczna zima. Wniosek: przespałam z wpisami jesień. Jak nie-zimowy miś.

2. Serial Klan ma nową czołówkę. #niewiemdlaczegojesttowczołówcemoichwspomnień
Kultowe wykonanie Ryszarda R., wyryte w głowach członków każdej szanującej się polskiej rodziny, zostało zastąpione przez gniot na niezwykłą wręcz skalę. Ja ogólnie, czego niektórzy z Was mają świadomość boję się horrorów. Bałam się też odtworzyć to coś na YT. Zdjęcia bohaterów w formie funeralnej a w tle fałsz na fałszu fałszem pogania. Jeżeli za czołówkę uznamy tu zderzenie czołowe z klasą i kunsztem – to fakt, była to czołówka i Klan nie wyszedł z niej cało.
#niemacozbierać#czasemchceszsiępożalićaleniemaszdokogo
#amożetopoprostuczołówkanamiaręfabuły #tylkoRyśkaszkoda
Mój ulubiony komentarz w tym temacie, to deklaracja jednego
z Internautow, iż przebierze się za tę czołówkę na Halloween.
#oddałabymwszystkiesłodyczeposiadanewdomu
A w ogóle to Hawranowy tata, Klanu nawet nie nazywa po tytule, tylko
(jako, że zawsze był to jego guilty pleasure) mówi o nim: “ten serial, co go mama oglądała…” #zawoalowanydiss

3. Toys for girls and boys.
Jako matce 3-latka, na co dzień jest mi bliska tematyka zabawek.
Tak mi się przynajmniej zdawało.
Do czasu, gdy ujrzałam, w JEDNYM BLOKU REKLAMOWYM, następujące “pomysły na prezent” : flaming dokonujący defekacji na przezroczystej toalecie, bobasy przepoczwarzające się w motyle, Hela – “foczka do ocalenia” i świnka do wyprowadzania na smyczy.
Internet dołożył: wynalazek pod tytułem”Grzesiu Glut“- grę polegająca na niczym innym, jak wyciąganiu glutów z nosa zabawce, “Kupę śmiechu” – czyli przepychanie zabawkowej toalety z całą rodziną i, last but not least – Brzydala, czyli zabawkę nawet nie śmieszną, lecz niebezpieczna, gdyż nawołuje dzieci do agresji.
W tym momencie cieszę się, że moim głównym problemem jest “gdzie pomieścić wszystkie posiadane przez Bombelka hot wheels’y?”.

4. Patrząc na punkt pierwszy, jesień za nami, a więc:
-kłótnia o to, czyj znicz ładniejszy – odbębniona;
-obrabianie tyłków pomiędzy odpalaniem lampionów – checked;
-cukierki z Halloween, te wegańskie, bezglutenowe, organiczne
i klasyczne-zeżarte;
Pumpkin Spice Latte w Starbuniu- zdjęta z tablicy “mast hef”;
-jesieniary obkocykowane;
-pierwsze odsłuchanie “Last Christmas” – dokonane;
-Beata K. – przyłapana #szklankawódy;
Pożegnaliśmy też:
-paliwo poniżej 5 zł
-facebooka i instagrama na kilka godzin #cóżzaczasdlatwitterainaszejnieistnejącejklasy
– i marzenia co niektórych, że nugat lub kawowe wygrają plebiscyt na najlepsze Merci. #teampralina #imajonezwiniary #isałatkabezgroszku #isernikbezrodzynek
Wniosek: przed nami zima i święta, czyli Kevin na Polsacie, konkurs,
kto pierwszy zaleje się (barszczem) przy wigilijnym stole i dyskusje
o przewadze diesla nad hybrydą czy też na odwrót.

5. Małgorzata R.M. i Radosław M. zdążyli już zaliczyć wigilię.
Po prostu rozłożyli się z majdanem na stole i pod choinką w tak zwanym przed-terminie. W Sylwestra obstawiam obchody Walentynek. #aplebsjeszczeuszekniepolepił

6. Bloger, co go lubię i cenię – Pigout -stwierdził, że jedna czekoladka dziennie z kalendarza adwentowego to #notenough i  zdążył przetestować kilkadziesiąt rodzajów słodyczy ze sklepu, do którego mi z wioski pod Wro nijak nie po drodze. #zazdrociastekzBounty #itychzTwixem
Wydawałoby się więc, że ma minusa, bo ja tu skazana na standardowe dyskonty mogę tylko oglądać live z testowania.
Ale pierwsze zdanie, że lubię i cenię jest aktualne, bo okazuje się, że tenże sam Pig, całkowicie przypadkowo sprzedał mi kawałek roku (był utwór tenże filmikiem-tłem z jego wyprawy do Włoch – btw kolejne zazdro, wiadomo jak ja się odnoszę do podróży do Italii – z uwielbieniem) -> In the End.
To LinkinParkowe In The End, ale w wykonaniu/ feat. Fleurie i Jung Youth (prod. Tommee Profit).
Nie mam spotifaja (#ban #taksamojaknatiktoka), więc nie zaświecę Wam tegorocznym zestawieniem, ale na słowo możecie mi uwierzyć, że ten utwór, na przemian z Wrecked wyimaginowanych smoków (Imagine Dragons, przyp. red.), lecą zapętlone od tygodni.
#jakzawszedalekomidowesołychtekstówimelodii
Także w sumie bilans wciąż na plus i Pigout może liczyć na jakiegoś Lindta (nie z Dealza niestety bo daleko…) u mnie.

7. Self apriszijejszyn  punkt.
W punkcie siódmym śmiem dołożyć nieco samouwielbienia, gdyż zdołałam wciągnąć do swojej akcji Mikołajowej sporo korpo-ludków
i ze wsparcia dla jednego juniora i jednego seniora rozkręciłam przedsięwzięcie, które sprawiło, że paczki Mikołajowe dostała siódemka dzieciaków, a senior dostał takie bonusy, że sam Santa Claus by tego nie ogarnął. #gituwa (wyrażenie aprobaty przez młodzież, przyp. red.).
Tylko karma trochę “is a bitch”, bo po zakończeniu akcji najechałam
na gwoździa i sama w Mikołajki o 8 rano sprezentowałam Panom
z warsztatu hajs za jego usunięcie z opony.
Chociaż tyle, że wjechałam na kanał bez kolejki, bo jakiś Pan Anżej (imię nie zmienione) zapomniał, że ma przyjechać w Mikołajki na zmianę opon. Zapomniał też o szczepieniu 3-cią dawką najwidoczniej, bo jak warsztat do niego dzwonił, to myślał, że szpital dzwoni,
w temacie fajzera. #karmapołowiczniebitch

8. Nie jestem damą.
Niby człowiek wiedział, ale się łudził.
Jednak dzieńdobrytefałen rozwiał wątpliwości, zapraszając do studia specjalistkę od etykiety (nie tej na ciuchach, tylko tej bątąpierdą), która to uświadomiła Polsce, że:
-kanapki to zło
-bułki w hotelu na śniadaniu kroić nie wolno
– masłem kromki smarować absolutnie nie należy
Ciekawe co by powiedziała, jakby widziała mój standardowy poranek, czyli przekrojoną bułkę- posmarowaną grubo masłem – na to położony pasztet – i pomidor – która to bułka czasem spada mi (zahaczając pomidorem o spodnie) na podłogę- masłem do dołu. #pewniezostałabymzesłanadoprojektuLejdi
Jak mawia młodzież moje zachowanie mrozi (reakcja na coś żenującego, przyp. red.)

9. A poza tym:
-inflacja zap******* niczym kierowcy wyścigowi w Monako (lub polscy celebryci na krajowych drogach);
-Lewy nie dostał piłki, takiej złotej a skromnej, za to dostał jedną gwiazdkę na guglach, od gościa oburzonego, że nie gotuje on w swojej własnej knajpie;
-Krzyś I. ma kolejną żonę, która mimo, iż pewnie ledwo co studia skończyła i tak wygląda poważniej od niego (#czarpar);
-jakaś Socha, nie Małgosia,tylko dziwna działaczka czegoś tam, założyła zbiórkę w Internetsach na … sprzęgło. Bo spaliła. Tygodnik Nie bardzo słusznie zalecił jeszcze wymianę płynu w kierunkowskazach. #jeździćnieumiejo #wstyduniemajo
– żona Jacka K., tego od “ciała obcego w dziąśle” ma czekoladę z Lindta dowożoną na pstryknięcie palcem, @Pigout, pewnie z Dealza też jej wszystko dowożą jak prezes tefałpe każe…#skandal
Mi paczkę, z czekoladą lub bez, dowiezie kurier Julian, z depede,  jak se ją  za-mó-wię #rymwdym
-Bożena D. przedawkowała coś na Wspólnej i reklamuje lit jako sposób na depresję #odklejonaodplanszy
-jakaś ginekolog mama czy mama ginekolog jest mamą, ale ginekologiem już niekoniecznie #cotusięodginekologowało?
– do rzepiar i słomiar dołączyła zodiakara, wierząca, że połączenie
Panny ze Skorpionem może nie być korzystne i na pierwszej randce rozrysowuje konstelacje i nawija tylko o numerologii;
– za nami black friday, czyli kupmy, kupmy, zanim dotrze do nas, że to bez sensu;
-premierro dalej nie wie po ile chleb;
-gubię się już w wariantach kowida i numerkach lockdownu; #ależedyskotekizamknięte…

I to by było chyba dzisiaj na tyle. W zaganianiu przedświątecznym i tak pewnie nie macie czasu na epopeje.

Chciałabym jeszcze, tytułem końca, nawiązać do początku i wyrazić wdzięczność dla kilku firm, które w roku 2021 okazały się być nadzwyczajnymi, w pozytywnym tego słowa znaczeniu, pod kątem podejścia do klienta i w ogóle. Nie jest to żadna współpraca, tylko pokłosie dobrego wrażenia klienta. Szacun dla nich:
– Kulka Bransoletki : https://www.kulkabransoletki.pl/pl/
– Cocon Cotton : https://coconcotton.pl
– Moi Mili: https://moi-mili.pl/
– Coffeeforyou: gdyby ktoś jakimś cudem o nich jeszcze nie wiedział, to naprawiać błąd: https://coffeeforyou.pl/

Także tego…
Merry Xmas dla Was i Waszych najbliższych.
Niech Wam się udadzą wszelkie serniki, łuski od karpia niechże bogactwo finansowe przyniesą i nie zwracajcie uwagi na plamy na obrusie.

Wesołych!

Hawran